Interwencja Rzeczniczki Praw Dziecka w pszczyńskiej lodziarni wywołała lawinę reakcji i emocji. Mnie utwierdziła w przekonaniu, że idea „bolszewickiej równości” nie zginęła, a co gorsze urządza się na salonach.
Ćwierć wieku tradycji i koniec
„Lodziarnia Pod Dębem” w Pszczynie przez około 25 lat w dniu zakończenia roku szkolnego częstowała darmową porcją lodów uczniów, którzy przynosili świadectwo z czerwonym paskiem. Właściciele podkreślali, że była to rodzinna, lokalna tradycja zapoczątkowana przez założyciela lodziarni Tadeusza Hałasa i że co roku rozdawali w ten sposób kilkaset lodów.
Na początku czerwca 2026 roku na profilu lodziarni pojawiła się jednak informacja, że po raz pierwszy od 25 lat akcja się nie odbędzie. W emocjonalnym wpisie podkreślono, że decyzja zapadła „z bólem serca” i nie wynika z braku dobrej woli, lecz z oficjalnego pisma, które otrzymał lokal.
Pismo od Rzeczniczki Praw Dziecka
Jak ujawniły media, do lodziarni trafiło imienne pismo od Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny‑Cieślak z prośbą o zaprzestanie prowadzenia akcji „Lody za pasek”. Z dokumentu, którego treść opublikował m.in. radny Rady Miejskiej w Pszczynie Jacek Granda, wynika, że RPD uznała, iż tego typu akcja może mieć „konsekwencje w kontekście zasady równego traktowania i unikania jakiejkolwiek formy dyskryminacji”.
W piśmie wskazano także na ryzyko „niepotrzebnej presji wśród osób uczniowskich”, czyli dzieci, które z różnych względów nie uzyskują świadectwa z wyróżnieniem. Według doniesień serwisu Pszczyna NaszeMiasto.pl, interwencja Rzeczniczki mogła być efektem sygnału od jednego z rodziców, który zwrócił uwagę, że nagradzanie tylko najlepszych może być dla części dzieci przykre i wykluczające.
W rezultacie lodziarnia zdecydowała się zastosować do prośby RPD i zakończyć wieloletnią praktykę, choć jednocześnie zaprosiła wszystkich uczniów i rodziców do wspólnego świętowania końca roku na dotychczasowych zasadach komercyjnych.
Burza w sieci i reakcja Barbary Nowackiej
Decyzja o końcu akcji błyskawicznie stała się tematem ogólnopolskiej debaty, przeskakując z lokalnych portali i mediów społecznościowych do serwisów ogólnopolskich. W sieci pojawiły się setki komentarzy – część internautów poparła stanowisko RPD, argumentując, że szkoła i instytucje publiczne powinny unikać dodatkowego faworyzowania najlepszych uczniów.
Zdecydowana większość komentujących stanęła jednak po stronie lodziarni, traktując akcję jako sympatyczny gest i formę motywacji, a nie źródło systemowej dyskryminacji. Właśnie w tym tonie wypowiedziała się minister edukacji Barbara Nowacka, która na platformie X wprost skrytykowała interwencję Rzeczniczki Praw Dziecka.
Minister zwróciła się do RPD słowami: „Szanowna Rzeczniczko Praw Dziecka! Litości… Pracowitość, ambicje i talent uczniów i uczennic warto zauważyć i nagradzać. To motywuje też inne dzieci do nauki i pracy” – cytują ją m.in. Fakt, Interia i Wprost. Dodała również, że nagradzanie uzdolnionych czy wyróżniających się uczniów jest powszechną praktyką stosowaną przez szkoły, rodziców, samorządy, organizacje pozarządowe „i fajnie, że czasem także lodziarnie czy inne firmy”.
W ten sposób szefowa resortu edukacji jasno opowiedziała się po stronie lokalnej tradycji i przeciwko tak restrykcyjnej interpretacji zasady równego traktowania, jaką zastosowała Rzeczniczka Praw Dziecka.
Równość vs. nagradzanie najlepszych – spór o wartości
Spór o „lody za pasek” odsłonił szerszy problem: jak w praktyce pogodzić ideę równości i przeciwdziałania wykluczeniu z potrzebą doceniania osiągnięć i wyróżnień. Z jednej strony RPD wskazuje, że akcja może potęgować poczucie gorszości u dzieci, które z różnych przyczyn – także niezależnych od nich – nie mają świadectwa z wyróżnieniem. Z drugiej strony, argumenty przywoływane przez minister edukacji i dużą część opinii publicznej mówią o naturalności nagradzania wysiłku, pracy i talentu, również w formie symbolicznych gestów, takich jak darmowa gałka lodów.
To szkodliwa ideologia
Idea, według której zamiast doceniać rzetelną pracę i rozwój umiejętności, należy przede wszystkim dbać o to, by osoby osiągające mniej nie poczuły się urażone, jest głęboko chybiona i szkodliwa. W skrajnej postaci prowadzi do promowania bylejakości i zrównywania tych, którzy się starają, z tymi, którzy z różnych względów nie podejmują podobnego wysiłku.
W tym kontekście pismo Rzeczniczki Praw Dziecka, które doprowadziło do zakończenia wieloletniej akcji nagradzania uczniów z czerwonym paskiem darmowymi lodami, to ogromny błąd i poważne nieporozumienie. Dodatkowo, użycie w oficjalnym dokumencie określenia „osoby uczniowskie” zamiast prostych i zrozumiałych słów „uczniowie i uczennice” budzi mój sprzeciw – zamiast przybliżać język instytucji do ludzi, tworzy niepotrzebny dystans i sztuczną nowomowę, podszytą ideologią, z którą większość Polaków się nie zgadza.
Idea równości i tolerancji promowana prze tzw. środowiska równościowe i lewicowe, już dawno przekroczyła granicę absurdu. Co więcej zwolennicy tejże tolerancji i równości, należą do najbardziej nietolerancyjnych środowisk wobec wszystkich tych, który ośmielają się z nimi nie zgadzać lub promować inną wizję świata. Zastąpienie „Świętej Inkwizycji” nową „Inkwizycją” jest jak pokazuje przykład z Pszczyny całkiem realne i w pewnym sensie już się dzieje.
Niestety takie pojmowanie równości nie ma nic wspólnego z ideą równości wpisaną przez Thomasa Jeffersona w Deklaracji Niepodległości USA z 1776 roku, że „wszyscy ludzie stworzeni są równymi” a jest jej zdecydowanie bliżej do „bolszewickiej idei równości” w której chodziło o dążenie do zniesienia podziałów klasowych, ograniczenia nierówności ekonomicznych i podporządkowania jednostki celom kolektywu. W tej ideologii wszystkie wybitne jednostki, utalentowane, wybijające się ponad przeciętność były dyskryminowane i eliminowane. Nie o taką jednak równość chodzi a „bolszewicka urawniłowka „wyrządziła już wystarczająco zła, żebyśmy do nie znów wracali.




