RENEGAT Fishing Team od lat tworzą zapaleńcy wędkarstwa. Klub powstał w 2010 roku. Od tego też czasu regularnie pomaga w zarybianiu rzeki Białej (dla bielszczan – Białki).
RENEGAT działa przy Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Bielsku-Białej, który zrzesza 5,7 tys. wędkarzy w 37 kołach. – Od samego początku pomagaliśmy przy zarybianiu Białki i pomagamy do dziś – mówi Wojciech Duraj, założyciel i wcześniej prezes RENEGATA, a od 2017 r. prezes bielskiego Okręgu PZW. – Akcja zarybiania ma miejsce co roku w kwietniu. Białka zarybiana jest pstrągiem potokowym.
Klub również tradycyjnie organizuje zawody charytatywne, z których dochód trafia na pomoc dla dzieci z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej przy ul. Pocztowej. – W tym roku starsze dzieci pojadą na wycieczkę do Zakopanego, a młodsze do Zatorlandu – zapowiada Wojciech Duraj.
Regularnie RENEGAT organizuje również warsztaty z kręcenia sztucznych much, które później stanowią przynętę do łowienia „na muchę”, a właśnie ta wymagająca i umiejętności, i sporego doświadczenia technika jest ulubioną formą wędkowania członków Klubu.
RENEGAT, któremu obecnie szefuje Dariusz Rakowski, znajduje także nowych sympatyków. Niedawno dołączyli do nich także wędkarze z Krakowa. Lecz przede wszystkim głównym celem Klubu jest poprawa stanu rzek i zwiększanie populacji żyjących w nich ryb. Stąd regularne akcje sprzątania koryta Białki, którą aktywnie opiekuje się też Społeczna Straż Rybacka Powiatu Bielskiego. Stąd też wyznaczenie na rzece odcinka tzw. no kill, gdzie złowione przez wędkarzy ryby po zważeniu i zmierzeniu trafiają z powrotem do wody.
Często jednak w opozycji do tych starań stoją działania, które mają na celu zapobieganie ewentualnym powodziom. – To jest rzeka, która musi być okiełznana pod kątem powodzi, a u nas to jest tylko kwestia czasu, kiedy taka sytuacja się pojawi – tłumaczy Wojciech Duraj. – Pół świata idzie już w kierunku renaturalizacji rzek. U nas chyba trzeba jeszcze poczekać.
Prezes bielskiego Okręgu PZW podkreśla przede wszystkim dramatyczny stan rzek, który nie sprzyja występowaniu dużej ilości ryb. Przyczyniają się do tego powodzie, kiedy to ryby z dużą wodą schodzą niżej, a pomiędzy powodziami susze, gdy rzeki zamieniają się w niewielkie potoki. – Pstrąg jest rybą terytorialną i nie znosi innych przedstawicieli swojego gatunku zbyt blisko siebie. Dlatego podczas suszy, szukając wolnej przestrzeni, schodzi niżej, aż traci charakter ryby wód górskich – mówi Wojciech Duraj. – Z drugiej strony poprawiła się jakość wody, chociażby po skanalizowaniu Żywca.
W ostatnim czasie pojawiły się jednak sytuacje, które wędkarzom spędzają sen z powiek. Przykładem może być ta związana z Koszarawą w Żywcu, gdzie prace mające przyczynić się do ochrony przed powodzią prowadzi Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Rzeka na długości kilku kilometrów została zamieniona w plac budowy, drzewa i inna roślinność wycięte, a koryto wyrównane. Kiedyś to miejsce było doskonałym siedliskiem dla ryb. Do tego przedstawicielom Społecznej Straży Rybackiej próbowano uniemożliwić dokumentację efektów robót. To jednak nie koniec problemów. – Pojawiły się też plany, aby sprzątanie śmieci czy śniętych ryb w rzekach było w gestii wędkarzy, przy czym nie ma mowy o zapewnieniu środków na ten cel – tłumaczy Wojciech Duraj. – Nie dość, że bylibyśmy zmuszeni do takich działań, chociaż i tak przecież, kiedy jest taka potrzeba, tym się zajmujemy, to jeszcze sami musielibyśmy znaleźć na to pieniądze, czyli prawdopodobnie podnieść składki członkom PZW.
Rozmowy na te tematy z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury i Ministerstwa Rolnictwa mają mieć miejsce w przyszłym tygodniu. – Lecz jeżeli nie będzie innej drogi, to wędkarze pierwszy raz w historii wyjdą na ulicę – zapowiada Wojciech Duraj.
Póki co wiadomo, że 18 stycznia w sobotę RENEGAT organizuje w Brennej warsztaty muchowe.
Fot. FB RENEGAT