Coraz większego tempa nabierają prace przy przebudowie ulicy 1 Maja. Niestety, wczoraj ścięto kolejne stare drzewo.
Przy ul. 1 Maja od października zeszłego roku trwają prace nad powstaniem pierwszego w Bielsku-Białej woonerfu. Czyli czego? W języku polskim nie ma odpowiednika tego słowa. Najbliższym, choć niedoskonałym określeniem, byłby deptak. Niedoskonałym, gdyż woonerf pozostaje ulicą otwartą dla ruchu samochodów. W idei tego typu zabudowy chodzi bowiem o specyficzną formę zorganizowania ulicy w centrum miasta. Celem jest nadanie obszarowi nowego wymiaru poprzez udostępnienie przestrzeni pieszym i rowerzystom oraz uspokojenie ruchu samochodowego bez całkowitej rezygnacji z niego.
W pomysłem stworzenia woonerfu w Bielsku-Białej wyszła kilka lat temu ówczesna radna BB Małgorzata Zarębska, a miejskie instytucje postanowiły go wcielić w życie na ul. 1 Maja. Realizowany projekt zakłada, że woonerf będzie rozciągał się pomiędzy skrzyżowaniami ulic Zamkowej i Powstańców Śląskich. Na etapie koncepcji, zakłada nasadzenia niskiej zieleni na powierzchni aż 900 metrów kwadratowych, posadzenie 58 drzew, wycinkę 9 i zachowanie 64 istniejących.
Założenie więc jest takie, że ma to być miejsce przyjazne dla ludzi, pełne zieleni. Tymczasem postępujące prace pokazują, że mimo ambitnych celów zazielenienia ulicy 1 Maja, niszczy się piękne drzewa, które w tym miejscu już rosną. We wtorek ścięto chyba najbardziej okazałe drzewo w tej okolicy - lipę na skrzyżowaniu ulicy 1 Maja i Sukienniczej (zobacz film). Działanie to tym bardziej dziwne, że na wizualizacjach widać, że w tym miejscu planowane jest… nasadzenie innych drzew. Czy wycinanie starej, zdrowej lipy na sens, gdy dwa metry dalej planowane jest nasadzenie nowego, młodego drzewa? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy czytelnikom…




