W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
Aktualności

Macierzyństwo na rozdrożu

Macierzyństwo na rozdrożu

Macierzyństwo w Polsce przestało być oczywistym wyborem. Coraz częściej postrzegane jest jako decyzja obarczona zbyt wysokim poświęceniem.

Przez lata powtarzano, że kryzys demograficzny to efekt zmian obyczajowych, „wygody” i egoizmu młodych kobiet. Tylko, że takie tłumaczenie to ogromne uproszczenie i spłycenie tematu. W pierwszym kwartale 2026 roku w Polsce urodziło się około 57,5 tysiąca dzieci, a współczynnik dzietności od dawna utrzymuje się na poziomie alarmująco niskim — w 2024 roku wyniósł 1,10. To nie jest chwilowa zapaść. To stan istniejący od lat, i mocny sygnał, że model społeczny, jaki oferujemy rodzinom, nie działa.

Najczęściej mówi się: „kobiety nie chcą mieć dzieci”. Ale badania pokazują coś znacznie bardziej złożonego. Według CBOS 68 procent Polek w wieku 18–45 lat nie chce albo nie wie, czy chce mieć kolejne dzieci. To nie brzmi jak manifest przeciwko macierzyństwu. To brzmi jak odpowiedź ludzi, którzy nie widzą w tym wyborze bezpieczeństwa, stabilności ani wsparcia.

I trudno im się dziwić. W Polsce macierzyństwo wciąż zbyt często oznacza spadek dochodów, przeciążenie obowiązkami i samotność w codziennej opiece. Z raportów wynika, że 37 procent matek doświadczyło utraty pracy związanej z macierzyństwem, około 80 procent przyznaje, że większość obowiązków domowych i opiekuńczych spoczywa na nich, a ponad 60 procent mówi o przeciążeniu psychicznym. To nie jest obraz „spełnienia”. To jest obraz systemowego zmęczenia.

W debacie publicznej wciąż dominuje język oskarżeń. Kobietom zarzuca się brak chęci, brak odpowiedzialności, brak „naturalnego powołania”. Tymczasem sedno problemu leży gdzie indziej: w kosztach życia, niestabilności pracy, braku dostępnej opieki, nierównym podziale obowiązków i kulturze, która lubi świętować macierzyństwo, ale nie lubi realnie wspierać matek.

Może więc pytanie nie powinno brzmieć: „dlaczego młode kobiety nie chcą rodzić?”. Może należy zapytać inaczej: dlaczego coraz mniej kobiet chce wchodzić w rolę, która wymaga od nich więcej niż od kogokolwiek innego, a daje zaskakująco mało w zamian? Jeśli chcemy mówić poważnie o demografii, trzeba przestać moralizować, a zacząć budować warunki, w których rodzicielstwo nie będzie aktem poświęcenia, lecz realnym wyborem. Nie zmieni tego celebrowanie „Dnia Matki” raz w roku, kwiaty, wiersze i cała gama frazesów, o których już nazajutrz nikt nie pamięta. Zanim jednak to jutro nastąpi, dzisiaj każdy kto tylko ma tą szanse, żeby osobiście spotkać się ze swoja mamą, niech kupuje kwiaty i pędzi do niej, bo Ona zawsze czeka. 

I jak pisał poeta:

Twoje ręce – mamusiu

dobre jak szafirek po deszczu

jak czajki towarzyskie

przyniosły mnie na świat

kołysały

ustawiały na podłodze

sadzały na stołku

mówiły, że motyl dzwoni

że młodych grzybków nie sposób rozeznać

uczyły trzymać łyżkę by nie trafiała do ucha

rozróżniać klon od jaworu

prowadziły przy oknie po ciemku

po ziemi co czernieje jak szpak

suche i ciepłe

za słabe żeby wyprowadzić mnie z tego świata ( Ks. Tadeusz Twardowski)

Wszystkiego dobrego.

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart