W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
BBlogosfera

Wojna plemion, polityka tożsamości i polowanie na czarownice. Tylko gdzie jest Polska?

Wojna plemion, polityka tożsamości i polowanie na czarownice. Tylko gdzie jest Polska?

Przez cale lata moje pokolenie marzyło o wolnej Polsce, tolerancyjnej, otwartej, bez dyskryminacji i przemocy. Polsce, w której każdy ma prawo żyć, pracować, wierzyć w Boga lub nie, kochać i umierać. I mam wrażenie, że w tym kraju wciąż jest nas więcej właśnie tak rozumiejących patriotyzm i tak wyobrażających sobie przyszłość

Tajfel i eksperymenty grupy minimalnej

Henry Tajfel, polski psycholog żydowskiego pochodzenia, służył w wojsku francuskim podczas II wojny światowej, a potem trafił do niewoli w Niemczech. Utrata całej rodziny zamordowanej przez nazistów skłoniła go do odpowiedzi na pytanie: dlaczego ludzie dyskryminują osoby z innych grup? W latach 60. Tajfel przeprowadził eksperymenty w ramach paradygmatu grupy minimalnej. Odkrył, że nawet przy minimalnych, trywialnych różnicach między grupami, badani zawsze okazywali się hojniejsi wobec członków własnej grupy. Neurobiolog David Eagleman przeprowadził podobne badania z użyciem innych technik – rezultaty były identyczne. Jednym z wniosków była teza, że jesteśmy mniej empatyczni wobec ludzi, których postrzegamy jako „innych". Swoim często potrafimy wybaczyć, wytłumaczyć, przymknąć oko, ale innych za te same rzeczy odsądzamy od czci i wiary.

Dlaczego umysł człowieka jest „plemienny"?

Na podstawie tych badań sformułowano opinię, że umysł człowieka jest przystosowany do plemiennego trybu życia. Ewolucja człowieka była przede wszystkim rywalizacją między grupami, często z użyciem przemocy. Plemienność jest więc naszą naturalną cechą – instynktownie łączymy się w grupy i szykujemy się na konflikty z innymi grupami.

Tryb plemienny: moralność, która wiąże i zaślepia

Kiedy tryb plemienny jest aktywowany, stajemy się bardziej zacieśnieni w grupie, przyjmujemy grupowy matriks moralny, stajemy w jego obronie i przestajemy myśleć samodzielnie. Podstawowa zasada w psychologii i moralności mówi: „moralność wiąże i zaślepia". W trybie plemiennym stajemy się głusi na argumenty i dane podważające narrację naszej grupy.  

Plemienność nie oznacza, że musimy w niej żyć

Samo bycie przygotowanym do plemienności nie oznacza, że musimy żyć w trybie plemiennym. Ludzki umysł ma do dyspozycji wiele narzędzi poznawczych. Do skrzynki z narzędziami sięgamy, gdy pojawia się taka potrzeba. Warunki, w których żyjemy, mogą prowadzić do nasilenia, stłumienia lub wyłączenia trybalizmu. Każdy konflikt międzygrupowy – prawdziwy lub wyobrażony – natychmiast go podkręca. Wtedy ludzie z większą uwagą wychwytują, w której grupie znajdują się inni. Zdrajcy podlegają karze, podobnie jak osoby spoufalające się z wrogiem. To kim jesteśmy lub się stajemy zależy jednak od naszego sposobu życia, wyznawanych wartości, gotowości do uczciwej samooceny.

Polityka tożsamości: mobilizacja przez wspólną cechę

Polityka tożsamości to termin kontrowersyjny, ale jego podstawowe znaczenie jest proste. To po prostu ludzie łączący się w grupę, aby osiągnąć jakiś cel. Jednak sposób, w jaki mobilizuje się takie grupy, ma ogromne znaczenie dla ich szansy sukcesu – zarówno dla ludzi, którzy dołączają do ruchu, jak i dla dobra całego kraju. Uczestnikami polityki tożsamości są nie tylko Ci którzy ją tworzą, ale głównie masy, które hasła tej polityki kupują, często bezkrytycznie przyjmują i zaczynają w nią wierzyć, a stąd już tylko mały krok do fanatyzmu, szowinizmu, i wszelkich innych izmów.

Dwa rodzaje polityki tożsamości

Polityka tożsamości powszechnego człowieczeństwa, jest tą jasną strona mocy i jest możliwa. Martin Luther King był ucieleśnieniem idei, którą można nazwać polityką powszechnego człowieczeństwa. Jego misją było uleczenie rany wywołanej rasizmem, uprawomocnionym w południowych Stanach i zakorzenionym w zwyczajach, tradycjach i instytucjach w całym kraju. Na czele ruchu praw obywatelskich stanęli Afroamerykanie, lecz w jego szeregi mógł wstąpić każdy. Członkowie ruchu organizowali protesty, stosowali różne formy nieposłuszeństwa obywatelskiego, bojkotowali nieprzejednanych ustawodawców i wywierali na nich presję polityczną. Jednocześnie ruch wywoływał zmiany w umysłach i sercach obywateli całego kraju. Geniusz Kinga polegał na tym, że potrafił przemówić do wszystkich Amerykanów i odnieść się do ogółów wyznawanych przez nich wartości za pomocą jednoczącego języka religii i patriotyzmu. Zawsze odwoływał się do pojęcia rodziny, a przedstawicieli wszystkich ras i wyznań nazywał braćmi i siostrami. King często mówił o potrzebie miłości i przebaczenia: Tylko miłością można zmienić wroga w przyjaciela; ciemność nie wypędzi ciemności, tylko światło może to zrobić. Nienawiść nie wypędzi nienawiści, tylko miłość może to zrobić.

Polityka tożsamości wspólnego wroga

Niestety jest też inny rodzaj polityki tożsamości. Nie jest to polityka, która łączy wszystkich ludzi, lecz polityka, która jednoczy i mobilizuje grupę do walki przeciwko wspólnemu wrogowi. Wskazanie wspólnego wroga to skuteczny sposób na powiększenie i zmotywowanie swojego plemienia. Najtragiczniejszym przykładem zastosowania tej polityki w historii jest zjednoczenie Niemców przeciw Żydom i budowa III Rzeszy przez Adolfa Hitlera.

Polowanie na czarownice – socjologiczna teoria szaleństwa

Dlaczego społeczności potrafią gwałtownie i bez oporów eliminować własnych członków? Badania nad procesami czarownic wskazują, że „polowania na czarownice" pojawiają się najczęściej w sytuacjach, gdy grupa czuje się zagrożona przez zewnętrzne niebezpieczeństwo lub kiedy doświadcza wewnętrznych rozłamów i jest mocno spolaryzowana. Podzielona w imię polityki tożsamości. Polowanie na czarownicę rozpoczyna się gwałtownie, w dramatycznych okolicznościach, często kompletnie błahych. Nie jest to regularne wydarzenie, lecz nagły wniosek społeczności, że została zinfiltrowana przez wywrotowe elementy stanowiące zagrożenie dla kolektywu. Dotyczy to terroru rewolucji francuskiej, procesów pokazowych Stalina, makartyzmu w USA, faszyzmu, antysemityzmu etc.

Zbrodnie przeciwko kolektywowi

Oskarżenia dotyczą zbrodni popełnionych przeciwko narodowi, ludowi, rewolucji, państwu. Na szali leży istnienie całego kolektywu. Oskarżenia są błahe lub sfabrykowane. Używane przez polityków manipulujących emocjami i faktami rosną w siłę i wywołują lawinę. Wśród rzekomych przestępstw i dewiacji pojawiają się nawet najbardziej małostkowe, niegroźne zachowania, uznane za zbrodnie przeciwko całemu narodowi. Ofiarami często padają niewinne osoby. Zwolennicy i wyznawcy danej grupy, partii, staja się coraz bardziej zaślepieni, zacietrzewieni, coraz mocniej skłonni do używania przemocy i eliminowania tych którzy myślą inaczej.

Strach przed bronieniem atakowanych mimo przekonania o ich niewinności

Kiedy dochodzi do publicznego oskarżania, wielu znajomych i bezstronnych obserwatorów wie, że oskarżony jest niewinny, lecz boją się wypowiedzieć. Każdy, kto stanie w jego obronie, narusza zasadę kolektywnego udziału w grupowym rytuale i jest traktowany jak zbrodniarz przeciwko grupie. To nie tylko historia: procesy czarownic, rewolucje, procesy pokazowe czy okresy makartyzmu pokazują, że mechanizm polowania na czarownice jest w społecznościach powtarzalny. Kiedy społeczność czuje zagrożenie prawdziwe lub wymyślone, tworzy wspólny rytuał, skupia się wokół propagandowych haseł i zaczyna eliminować wewnętrznych wrogów – często niewinnie oskarżonych.

Plemienność jest naturalna, ale nie konieczna

Polska historia i współczesna polityka pokazują, że polskie społeczeństwo często reaguje w trybie plemiennym – zwłaszcza w sytuacjach kryzysu, politycznych sporów, konfliktów ideologicznych. W takich momentach ludzie z większą uwagą wychwytują przynależność: lewica vs prawica, prawy vs lew, „nasi" vs „wrogowie".

Polityka tożsamości w Polsce: dwa biegi

Polityka tożsamości w Polsce uruchomiła i doprowadziła do dramatycznych podziałów. Mechanizm „wspólnego wroga" jest sączony obywatelom do umysłów każdego dnia: wrogiem jest przeciwnik polityczny, dziennikarz, „system", „zabawkowy liberalizm", „zagrażający nam Ukraińcy”, Unia Europejska, geje, lesbijki, Żydzi. Polowanie na czarownice trwa i rozwija się w najlepsze.

Już nie wystarczy, a może nie można milczeć

W kraju, w którym jeszcze w moim pokoleniu prawie każdy w rodzinie miał kogoś kto zginął podczas II wojny Światowej, lub stał się ofiarą sowieckiej powojennej okupacji, odradzający się faszyzm, szowinizm, skrajny nacjonalizm, prześladowanie innych z powodu narodowości, poglądów, religii nie możemy już milczeć, bo to może nie wystarczyć. Nie możemy udawać, że jakoś to będzie, bo nie będzie. Przez cale lata moje pokolenie marzyło o wolnej Polsce, tolerancyjnej, otwartej, bez dyskryminacji i przemocy. Polsce, w której każdy ma prawo żyć, pracować, wierzyć w Boga lub nie, kochać i umierać. I mam wrażenie, że w tym kraju wciąż jest nas więcej właśnie tak rozumiejących patriotyzm i tak wyobrażających sobie przyszłość. Żyć w Europie nie za żelazną kurtyną tylko w samym jej środku, jeździć po świecie i pracować tam, gdzie zdecydujemy.  Bo ciężko przez ostatnie ponad 30 lat pracowaliśmy na to, żeby być w tym miejscu, w którym jesteśmy. Tylko musimy się obudzić i nie daj sobie zabrać tej wywalczonej, wyszarpanej, wybudowanej Polski, tępemu szowinizmowi, toksycznemu nacjonalizmowi, politycznym cwaniakom, sączącym nienawiść, i manipulujących nami trybunom ludowym, którzy wycierają sobie gębę Polską, Bogiem, patriotyzmem, tolerancją, równością i sprawiedliwością.

Bo jak pisał Nelson Mandela: odczłowieczając i demonizując swoich przeciwników, odrzucamy pokojowe rozwiązanie i szukamy usprawiedliwienia dla użycia przemocy. 

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart