Kapitalny prezent wielkanocny zrobili swoim kibicom piłkarze Podbeskidzia i wygrali na boisku lidera ze Skierniewic 4:1.
Mecz od samego początku układał się po myśli bielszczan. Już w 4 minucie, przyjezdni przeprowadzili świetną akcję i po dośrodkowaniu Sitka bramkę głową zdobył Lucjan Klisiewicz. Po kilku minutach mogło być już 2:0 dla drużyny z Bielska-Białej, tym razem jednak gospodarzy uratowała poprzeczka. I kiedy wydawało się, że gospodarze są bliscy wyrównania, kuriozalna branka samobójcza dała przyjezdnym prowadzenie na 2:0. Bielszczanie znów złapali właściwy rytm i w 32 minucie Podbeskidzie prowadziło już 3:0. Bramkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Urynowicz. Gospodarze mogli cieszyć się ze dobycia pierwszej bramki w 39 minucie, której autorem był piłkarz Podbeskidzia Maksymilian Śitek. Ten całkowicie przypadkowy gol samobójczy ni zmienił obrazu gry.
W drugiej połowie mecz się bardzo wyrównał. A momentem przełomowym była 64 minuta, kiedy pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Dalibor Takac i podwyższył prowadzenie gości na 4:1. Od tego momentu tempo meczu nieco siadło. Skierniewiczanie próbowali zdobyć kolejną bramkę, jednak świetnie dysponowani piłkarze z Bielska-Białej, umiejętnie rozbijali ataki miejscowych i kontrolowali przebieg meczu. Tak więc Unia Skierniewice po raz pierwszy od 20 września przegrała mecz. Wówczas również z Podbeskidziem, tylko wówczas w Bielsku-Białej.
Tak grającego Podbeskidzie chcemy. Po dzisiejszym meczu bielszczanie awansowali na 7 miejsce w tabeli i mają już tylko 1 punkt straty do 6. Świtu Szczecin i strefy barażowej.




