W dzisiejszy wieczór Podbeskidzie podejmowało na własnym stadionie Zagłębie Sosnowiec i było zdecydowanym faworytem.
Od pierwszych minut podopieczni trenera Włodarskiego przejęli inicjatywę i zdecydowanie dominowali na murawie. Gospodarze jak już w tej rundzie przyzwyczaili do tego kibiców, od pierwszych minut przycisnęli gości, wysokim pressingiem, i na bramkę Sosnowiczan sunął atak za atakiem. To przewaga TSP została nagrodzona bramką w 9.minucie po uderzeniu tuż przy słupku, z dystansu przez rozgrywającego dobre spotkanie Mateusz Kizymę. Bielszczanie nie zwolnili tempa i nadal atakowali. W efekcie w 24.minucie meczu w zamieszaniu pod bramką gości najprzytomniej zachował się Oskar Tomczyk i było już 2:0 dla gospodarzy. W 31 minucie powinno być trzy do zera. Krzysztof Kolanko po akcji w swoim stylu wyłożył piłkę Sitkowi i to powinna być bramka dla bielszczan, fatalnie przestrzelił rozgrywający zresztą również dobre spotkanie Maksymilian Sitek.
Druga połowa to pełna kontrola gry przez Podbeskidzie, zdecydowanie wolniejsza i słabsza z punktu widzenia kibiców. Bielszczanie mądrze prowadzili grę, a druzyna z Sosnowca tylko momentami próbowała zagrozić bramce Forenca. W 64. minucie Bartosz Martosz , który kilka minut wcześniej pojawił się na boisku zmieniając Oskara Tomczyka powinien zdobyć bramkę, jednak i on fatalnie spudłował. Druga połowa to nie było porywające widowisko, ale w pełni kontrolowane przez miejscowych. Podbeskidzie zasłużenie wygrywa z Zagłębiem Sosnowiec i melduje się w strefie barażowej o awans. To kolejny dobry mecz podopiecznych trenera Włodarskiego.




