W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie w ramach naszej strony internetowej korzystamy z plików cookies. Pliki cookies umożliwiają nam zapewnienie prawidłowego działania naszej strony internetowej oraz realizację podstawowych jej funkcji.

Te cookies są niezbędne do funkcjonowania naszej strony i nie może być wyłączony w naszych systemach. Możesz zmienić ustawienia tak, aby je zablokować, jednak strona nie będzie wtedy funkcjonowała prawidłowo
Te cookies pozwalają nam mierzyć ilość wizyt i zbierać informacje o źródłach ruchu, dzięki czemu możemy poprawić działanie naszej strony. Pomagają nam też dowiedzieć się, które strony są najbardziej popularne lub jak odwiedzający poruszają się po naszej witrynie. Jeśli zablokujesz ten rodzaj cookies nie będziemy mogli zbierać informacji o korzystaniu z witryny oraz nie będziemy w stanie monitorować jej wydajności.
Te cookies służą do tego, aby wiadomości reklamowe były bardziej trafne oraz dostosowane do Twoich preferencji. Zapobiegają też ponownemu pojawianiu się tych samych reklam. Reklamy te służą wyłącznie do informowania o prowadzonych działaniach. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej polityce prywatności.
BBlogosfera

Chwała bohaterom, modlitwa za ofiary i pamięć o nieprawdopodobnym bestialstwie Niemców, ku przestrodze dla nas i kolejnych pokoleń

Chwała bohaterom, modlitwa za ofiary i pamięć o nieprawdopodobnym bestialstwie Niemców, ku przestrodze dla nas i kolejnych pokoleń

Powstanie Warszawskie, skierowane przeciwko Niemcom, miało na celu nie tylko walkę z hitlerowskim okupantem. Akcja „Burza”, której Powstanie Warszawskie było elementem, miało zapobiec ekspansywnej polityce Związku Radzieckiego i dać Polakom wolność i niezależność po zakończeniu wojny. Z politycznego punktu widzenia cel nie został osiągnięty.

Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów na Rzym. 200 tys. ludzi zginęło, 500 tys. wygnano i skazano na poniewierkę. Miasto zrównano z ziemią – napisał Jan Ciechanowski - polski historyk mieszkający od końca lat 40. w Wielkiej Brytanii - jako nastolatek walczył w Powstaniu Warszawskim, został ranny i dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Mimo krytycznej oceny decyzji o rozpoczęciu powstania na  pytanie: Panie profesorze, jakby znowu miał pan czternaście lat i byłby 1 sierpnia 1944 roku, to poszedłby pan do Powstania Warszawskiego? Odpowiedział:

Poszedłbym, bo jeszcze jedną rzecz powiem na zakończenie. Dla mnie jako czternastoletniego chłopca, Powstanie było chyba najpiękniejszym okresem w moim życiu. Właściwie wszystko było proste. Trzeba bić się z Niemcami, bo jeżeli ktoś się podda, to go zabiją. Lepiej bić się i czekać na pomoc, która – zresztą wiadomo już później było, że nie przyjdzie, więc myśmy bili się do końca. Taki był rozkaz, to myśmy ten rozkaz wykonywali. Dla mnie to była wielka gra z ostrą amunicją, więc marzyłem w czasie okupacji o tym. Ale dzisiaj, jako historyk, jako dojrzały człowiek, jak pomyślę, że zginęło dwieście tysięcy ludzi, osiemdziesiąt trzy procent miasta zostało zniszczone, Niemcy – tylko o tym się tak głośno nie mówi – 1570 zabitych mieli i 9043 rannych, to właściwie ich straty były niewspółmierne. Tak, jak generał Anders powiedział kiedyś, że Powstanie właściwie ułatwiło komunistom skomunizowanie tego kraju, a Niemcom wyniszczenie całej naszej Warszawy, elity, skarbów narodowych. Jest pytanie: czy to się opłacało? Są ludzie, którzy mówią: „A tak, opłacało się, bo przez sześćdziesiąt trzy dni byliśmy wolni”. Co to znaczy wolni? Siedzieli ludzie w piwnicy, dostawali rozgrzeszenie i czekali. Na co? Bo myśmy jednak byli w akcji, a ci ludzie? I to ginęli starcy. Nie, tu trzeba się zastanowić, czy to było warte.  

Chwiejna postawa Bora Komorowskiego i złe decyzje

Do 14 lipca 1944 roku Tadeusz Bór-Komorowski w ogóle nie myślał o powstaniu w Warszawie. W depeszy do Londynu z tego dnia stwierdził nawet, że doprowadziłoby to tylko do wielkich strat. Zmienił zdanie o 180 stopni 21 lipca po spotkaniu z Tadeuszem Pełczyńskim i gen. Leopoldem Okulickim, przyjmując ich argumenty o załamaniu Wehrmachtu i zbliżaniu się Sowietów.

Gen. Komorowski podjął ostateczną decyzję 31 lipca, ponieważ mu powiedziano, że czołgi rosyjskie pojawiły się pod Pragą. Dowódca Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Chruściel "Monter" stwierdził, że jeśli tego dnia nie zapadnie decyzja o powstaniu, to dłużej nie będzie mógł utrzymać ludzi w półalarmie - potem nie będzie mógł ich zebrać i wybuch powstania opóźni się. Dowódcy powstania liczyli, że Rosjanie wejdą do Warszawy za 3 do 7 dni.  To był absolutnie błędna ocena sytuacji.

Młodzi chcieli walczyć

Powstanie było naturalnym, silnym i patriotycznym odruchem młodych ludzi, którzy żyli pod okupacją niemiecką, przez pięć lat. Decyzję o Powstaniu podjął co prawda rząd w Londynie pozostawiając Armii Krajowej decyzję co do momentu jego wybuchu. Wydaje się, że Powstanie wybuchłoby niezależnie od londyńskiego rozkazu.

Niewyobrażalne męstwo i postawa powstańców

Stanowiło ogromny sukces wojskowy, o czym się zapomina. Przy tych zasobach którymi dysponowali powstańcy to jak walczyli, i jak długo się bronili nie znajduje precedensu w historii.  Łatwo je oceniać znając jego finał. Jednak należy pamiętać, że zadaniem powstańców było utrzymać stolicę polski przez jeden tydzień. Za cel stawiali sobie utrzymywanie stolicy pod kontrolą w momencie, kiedy będzie do niej wchodziła Armia Czerwona. Ta jednak zatrzymała się, a Powstańcy wytrzymali nie jeden tydzień, ale dziesięć. Plan załamał się z przyczyn politycznych, o których ani rząd polski, ani Armia Krajowa nie wiedzieli. Na przykład o tym, że Stalin zabroni lądowania samolotom zachodnim w drodze do Japonii. Oni mieli prawo oczekiwać pomocy Zachodu.

Zdradzeni i opuszczeni przez wszystkich

Z każdym kolejnym dniem powstańcy coraz bardziej rozumieli, że pomoc nie przyjdzie. Ostatni promyk nadziei upadł wraz klęską Berlingowców próbujących dostać się na drugi brzeg Wisły. Ta akcja mogła się udać tylko przy pełnoskalowym ataku wspólnie z Sowietami a Ci walczyć nie chcieli. Stalin z premedytacją pozwolił żołnierzem Berlinga podjąć ta próbę, pozorując wsparcie. W efekcie zginęło 3500 żołnierzy, a cała akcja zakończyła się niepowodzeniem. Roosevelt zresztą już dawno sprzedał Stalinowu Polskę w Teheranie.

O godzinie 17.00 zawyją syreny

Każdego roku w tym momencie stajemy w miejscu, zatrzymujemy się, oddajemy hołd. Czcimy, ale i pielęgnujemy pamięć o tym straszliwym wydarzeniu naszej historii. Trudno uwierzyć, że człowiek jest zdolny do takiego bestialstwa do jakiego dopuścili się Niemcy. Politycy niestety nie potrafią tak jak wielu zwykłych Polaków nawet w tym dniu i momencie milczeć. Więc mamy też festiwal krzyków, awantur, udowadniania kto jest większym patriotą a kto nie. Kto do etosu, tradycji powstańców ma większe prawo. Szkoda, że w tym kontekście nie ma głębszej refleksji i otrzeźwienia. Bo cokolwiek byśmy nie powiedzieli i nie napisali to przecież Powstanie mimo wszystko samo z siebie się nie wzięło, Wtedy też ktoś podjął decyzję. Dramatyczną, złą, szkodliwą.

Pochylamy głowy 

O 17.00 tak już od lat to zaczęło się jeszcze w harcerstwie, zatrzymuje się i pochylam głowę, patrzę w niebo, a w uszach szumią mi słowa Jana Szczepańskiego „Ziutka”

Dziś idę walczyć Mamo kochana,

nie płacz, nie trzeba, ciesz się tak jak ja.

Serce mam w piersi rozkołatane

serce mi dziś tak cudnie gra.

Tak strasznie dobrze mieć Stena w ręku

i śmiać się śmierci prosto w twarz!

A potem zmierzyć – i prać – bez lęku

za kraj! Za honor nasz!

Od Redakcji: ChwałaBohaterom

 

Powiązane artykuły

O nas

Portal jest miejscem spotkania i dyskusji dla tych, którym nie wystarcza codzienna dawka smutnych newsów, jednakowych we wszystkich mediach. Chcemy pisać o naszym mieście, Bielsku-Białej, bo lubimy to miasto i jego mieszkańców. W naszej pracy pozostajemy niezależni od lokalnych władz i biznesu.

Cart