Łukasz Kałwa Foto-video
Piątkowy wieczór w samym sercu Bielska-Białej należał do opery. Monumentalne, plenerowe przedstawienie „Carmen” przyciągnęło tysiące mieszkańców i gości, i udowodniło, że ambitna sztuka także potrafi zgromadzić tłumy. To wydarzenie na niespotykaną dotąd skalę w mieście. I bez wątpienia gigantyczny sukces. Plac teatralny, ulica Zamkowa, mury i otoczenie zamku Sułkowskich pękały w szwach. To samo na Placu Chrobrego, gdzie na tę okazję przygotowano strefę z telebimem. Kilkanaście tysięcy ludzi dostało w prezencie prawdziwy rarytas. Carmen to jedna z najpopularniejszych oper, znana nawet tym którzy progów opery nigdy nie przekroczyli.
Pomysł, żeby ją zaprezentować w plenerze był genialny. Postawił jednak przed twórcami ogromne wyzwania i trzeba przyznać że spisali się na medal. Największe emocje wzbudziła rozbudowana scenografia, w której w operową opowieść wpleciono kawałki historii i obrazy z przeszłości Bielska-Białej. Plac Teatralny na czas spektaklu nabrał klimatu słonecznej Sewilli, a fasada Zamku Sułkowskich — dzięki monumentalnym arkadom — przywodziła na myśl rzymskie Koloseum. Scenografia nie ograniczała się wyłącznie do dekoracji — stała się także opowieścią o dawnym Bielsku-Białej. Przy ulicy Zamkowej odtworzono architektoniczne motywy kojarzące się z kamienicami wyburzonymi w tej części miasta w latach 70. XX wieku. Wśród najbardziej rozpoznawalnych akcentów znalazł się też tramwaj przejeżdżający Zamkową. Dla wielu widzów był to magiczny, pełen nostalgii powrót do wspomnień o dawnym Bielsku-Białej. W realizację widowiska zaangażowanych było łącznie około 200 artystów, a wśród nich wybitni soliści operowi: Arkadiusz Anyszka, Monika Ledzion, Andrzej Lampert oraz Gabriela Legun. Na scenie towarzyszyli im m.in. aktorzy Teatru Polskiego i Teatru Lalek Banialuka, orkiestra La Nostra Banda, chór i tancerze.
Powtórka spektaklu w niedzielny wieczór. Początek o godz. 20.00




